2020 Artykuł - psycholog szkolny

O czym warto pamiętać w wychowaniu niepełnosprawnego dziecka?


Jednym z najważniejszych momentów w życiu każdego człowieka, jest pojawienie się potomstwa. Ileż wrażeń powstaje w naszych głowach na myśl o mającym się pojawić wkrótce dziecku. Może będzie lekarzem, może prawnikiem, sławnym aktorem lub piosenkarzem, a może pójdzie w ślady ojca lub matki kontynuując tradycje rodzinne?
Myślimy o pierwszych chwilach z dzieckiem, organizujemy mu przestrzeń i wszystko co potrzebne do właściwego rozwoju. Większość z nas ma pozytywne skojarzenia z tą chwilą, zwłaszcza, gdy żyje w udanym związku, gdzie relacje są bliskie, szczere, pełne miłości.
Wraz z chwilą pojawienia się potomstwa narastają w nas emocje. Co zatem zrobić by te radosne momenty trwały w nas przez cały okres wychowywania dzieci, młodzieży?
W dzisiejszym świecie gdzie mamy do czynienia z szybkim przepływem informacji, jesteśmy bombardowani wieloma czasem sprzecznymi ze sobą teoriami.
W świecie Internetu, mnożą się wypowiedzi oparte na tradycyjnych metodach wychowania, ale są też takie, które są z nimi sprzeczne.
W tym artykule, pragnę uporządkować wiedzę i ująć ją w zasady, którymi należy się kierować by nasze wychowanie dawało nam więcej satysfakcji z odnoszonych sukcesów, niż smutku z ponoszonych porażek. Skupię się na osobach niepełnosprawnych, z którymi jest mi dane pracować.
Pierwszym trudnym momentem dla rodziców osób niepełnosprawnych jest często samo pojawienie się dziecka. Wiązało się z nim tyle marzeń, oczekiwań, a tu nagle okazuje się, że mogą stać się trudne do zrealizowania.
Pierwsze informacje o niepełnosprawności potrafią dla rodziców stanowić szok, wstrząs psychiczny. Pojawiają się myśli typu „ To niemożliwe", „ Dlaczego, to musiało się nam przydarzyć". Z czasem, emocje nieco opadają i choć nadal dominują negatywne, to nie mają już tak gwałtowanego przebiegu.
Następuje, faza pozornego przystosowania się do sytuacji. Rodzice, podejmują wtedy chaotyczne, nieprzemyślane działania, które w ich mniemaniu mają pomóc w zaadoptowaniu się do nowej sytuacji. Stosują mechanizmy obronne, nierealny obraz, który dominuje nad rzeczywistością.
W fazie pozornego przystosowania, rodzice mogą starać się minimalizować niepełnosprawność dziecka myśląc przykładowo: „...może nie pójdzie na studia, ale będzie dobrym rzemieślnikiem'. Przy głębszym poziomie niepełnosprawności, także takie myślenie może okazać się błędne. Może wtedy dochodzić do kolejnych kryzysów. Po licznych trudnościach, przychodzi w końcu czas na fazę konstruktywnego przystosowania się.
Pojawia się wtedy poszukiwanie specjalistycznej pomocy i wspieranie dziecka we wszelki możliwy sposób. Rodzice, znają możliwości i ograniczenia swojego syna czy córki i w pełni je akceptują. Planują swoje działania wychowawcze w oparciu o fachową diagnozę możliwości. Czasem i na tym etapie pojawiają się problemy z zaakceptowaniem niektórych problemów, trudności dziecka. Mają one jednak już charakter przejściowy, po czym funkcjonowanie rodziny wraca do równowagi. Należy dodać, że czas trwania poszczególnych faz adaptacji jest sprawą indywidualną.
Są związki, które przez poszczególne etapy przechodzą szybko, ale są też i takie, w których przystosowanie będzie trwało latami.
Akceptacja niepełnosprawności dziecka jest sprawą złożoną w niektórych przypadkach konieczna może okazać się pomoc specjalisty. Najpełniejszy rozwój dokonuje się, bowiem u dziecka, które czuje, że jest akceptowane z całą jego niepełnosprawnością, ze wszystkimi zaletami i wadami.
Tradycyjna teoria Marii Ziemskiej, (1970) mówi o stylach wychowania, które mają olbrzymi wpływ na rozwój dzieci. Podkreśla, że najlepsze efekty przynosi styl demokratyczny, którego główną zasadą jest wzajemne poszanowanie praw wszystkich członków rodziny. Dziecko wykazuje wtedy własną inicjatywę, działania, dobrowolnie przyjmuje obowiązki
i zadania. Rola rodziców polega wtedy na koordynacji, wspieraniu działań swoich dzieci. Taki styl przynosi efekty w postaci dziecka pewnego siebie, przejawiającego inicjatywę, swobodnego i twórczego. Styl demokratyczny różni się od autorytarnego, w którym przeważają kary i nagrody, dominuje rodzic, a dziecko musi się podporządkować. Podstawą tego stylu są dobre relacje w rodzinie. Rodzic uczy, rozwija, stwarza warunki, ale też pozwala na pewną swobodę w obrębie panujących w domu zasad. Trzeba powiedzieć, że inicjatywa u dziecka rozwija się wraz z wiekiem. Dlatego też na początku potrzebna jest pewna doza dyrektywności. Dzieci niepełnosprawne jak wiemy rozwijają się w nieco wolniejszym, indywidualnym tempie rozwoju. Ze względu na mniejsze zasoby poznawcze dłużej się uczą, również przewidywania niebezpieczeństw. Różnią się też, pod względem poziomu niepełnosprawności intelektualnej. Im głębszy poziom niepełnosprawności tym słabsza pamięć, koncentracja uwagi, myślenie, umiejętności przewidywania sytuacji. Trudno jest dać całkowitą swobodę, osobie, która nie potrafi przewidzieć konsekwencji swoich działań.
Tak, więc w odniesieniu do stylu wychowania można zdefiniować zasadę, im wyższy potencjał tym więcej stylu demokratycznego (swobody), im słabszy potencjał tym więcej dyrektywności. Nie można jednak zupełnie przejść na styl autorytarny, bo wtedy dziecko będzie wprawdzie zdyscyplinowane, ale często nie będzie przejawiać swojej inicjatywy, lecz biernie czekać na to, co zaoferuje mu otoczenie.
Wprowadzanie stylu wychowawczego jest o tyle trudne, że każdy z nas ma swoje osobiste doświadczenia wyniesione ze swojego dzieciństwa. O ile obraz wychowania, jaki sami wynieśliśmy ze swojego domu jest dla nas jasny i oczywisty to, plan na wychowanie naszego partnera może być dla nas trudny do przyjęcia i niezrozumiały.
Zaraz ktoś powie, że wszystkiego o wychowaniu dowiedział się dopiero w swoim życiu dorosłym, na przykład poprzez lekturę książek z zakresu wychowania. Jest to po części prawdą, albowiem przez całe swoje życie gromadzimy naszą wiedzę i umiejętności.
Wczesne doświadczenia pozostają jednak w nas najczęściej na poziomie nieświadomości lub przedświadomości. Jedynie od czasu do czasu przyłapujemy siebie na reakcjach podobnych do naszego ojca, czy matki. Skąd jednak nasza wiedza na temat wychowania by się nie brała, ważne byśmy mieli w związku, spójną koncepcję wychowania. To pozwoli na określenie dziecku jasnych zasad, które będą przestrzegane w różnych sytuacjach, w różnych składzie osobowym rodziny. Mimo to będą od czasu do czasu pojawiać się pomiędzy rodzicami różnice zdań. Zawsze jednak powinniśmy te różnice przedyskutować, by dojść do spójnej wizji.
Kolejna sprawa to czas, który spędzamy z dzieckiem. Niby rzecz prosta, o której wszyscy wiedzą.
W dzisiejszym świecie, obecnym tempie życia, wszechobecnych telefonach nie jest to jednak takie oczywiste. Należy pamiętać, że nic nie zastąpi dobrego kontaktu z dzieckiem, aby tak się stało musi mieć ono wspólną przestrzeń z rodzicem, wspólny czas, w którym razem grają, budują, rozmawiają. Nie oznacza to, że rodzice cały swój czas mają spędzać z dzieckiem. Nawet pół godziny dziennie wystarczy, do budowania trwałej, udanej relacji. Przez ten czas nasza uwaga jest skupiona na sobie (rodzic na dziecku, dziecko na rodzicu) poprzez nasze ulubione aktywności, rozmowy, wspólne gotowanie, gry planszowe, itp. Rodzic, mający dobrą relacje ze swoim dzieckiem może znacznie więcej. To do niego dziecko przyjdzie z problemem, poprosi o radę, wyżali się. Jemu wybaczy gorszy dzień, bo przecież wszyscy popełniamy błędy. W okresie dorastania nasze dziecko tak jak każde inne będzie częściej odnosić się do grupy rówieśniczej. Jednak relacja z rodzicem nie urywa się wtedy. Troskliwy rodzic zna potrzeby swojego dziecka. Jest wtedy z boku, obserwuje, w mniejszym stopniu ingeruje w sprawy dorastającego. Wie, że w trudnych chwilach jego dziecko powróci do niego, bo to z nim ma pełną zaufania relacje.
Przy wychowywaniu dziecka niepełnosprawnego intelektualnie bardzo ważna jest ocena jego możliwości. Można tutaj skorzystać z posiadanej dokumentacji (orzeczenie o potrzebie nauczania specjalnego, opiniach, wyniki badań), informacji od wychowawców i specjalistów. Pamiętać należ jednak też, że najwięcej informacji jest w samym dziecku, dlatego bacznie je obserwujemy, analizujemy i wyciągamy wnioski. Samo dziecko informuje nas, które zadanie jest możliwe do rozwiązania przez niego, a które przekracza jego możliwości. Ponadto należy śledzić postępy dziecka, udzielać jedynie takiej pomocy, jakiej wymaga, tak by nie hamować jego rozwoju. Oczywiście im słabszy potencjał poznawczy tym więcej udzielamy pomocy i tym dłużej będzie jej wymagać. Na początku nauki konieczne okażą się podpowiedzi, z których z czasem się wycofujemy.
Prawidłowa ocena możliwości jest bardzo ważna ze względu na motywację dziecka. Niepełnosprawni z racji mniejszych zasobów przy wykonywaniu zadań częściej spotykają się z porażką i jej konsekwencją, jaką jest frustracja. Coraz większy nacisk na zdobywanie umiejętności przekraczających aktualne możliwości może skutkować pogorszeniem się współpracy, buntem, lękiem, wycofaniem, a czasem nawet agresją. Pamiętamy o tym, że dzieci niepełnosprawne wolniej się uczą, a efekty ich nauki mogą być nietrwałe. Może się okazać, że coś, co podopieczny opanował w roku szkolnym, po wakacjach będzie już niedostępne w jego pamięci. Poprzeczka powinna być postawiona delikatne ponad aktualne możliwości. Jednak, gdy jakieś zadanie, w danej chwili okaże się zbyt trudne, lepiej cofnąć się do tego, co już potrafi. Pozwolić mu to odnieść choćby drobny sukces, a potem iść małymi krokami do przodu. Przy złożonych zadaniach konieczne może okazać się podzielenie ich na części kroki np. Mycie zębów: wejdź do łazienki, nałóż pastę na szczoteczkę, szoruj zęby, wypłucz usta, wypłucz szczoteczkę, wytrzyj buzię i ręce. Opanowanie niektórych, trudniejszych umiejętności może okazać trwale poza zasięgiem osoby niepełnosprawnej intelektualnie (zwłaszcza niepełnosprawnej w głębszym stopniu). Lepiej, więc stawiać przed nim takie zadania, które są adekwatne do jego poziomu rozwoju.
Każdą pożądaną przez rodzica aktywność dziecka należy wzmacniać nagrodą. Dzieci niepełnosprawne intelektualnie z racji większych problemów nie zawsze chętnie podchodzą do wykonywania różnych zadań. Dzieje się tak, jak już wcześniej powiedziano, dlatego, że częściej spotykają się z porażką. Czasem porównują się też z rówieśnikami i chcąc uniknąć niepowodzenia uciekają od sytuacji, w których mogły by jej doświadczyć. W rezultacie mogą przestać się uczyć. Na początku rozwijania umiejętności pomocne okażą się nagrody bezpośrednie : jedzenie (z wyłączeniem produktów wysoko cukrowych, które pobudzają dziecko), czy zabawki stosowane tylko, jako wzmocnienie w sytuacji zadaniowej (zabawka, która jest nagrodą nie jest dostępna w inny sposób niż za wykonanie polecenia). Z czasem można przejść na metodę żetonową – gdzie dziecko musi zgromadzić kilka punktów by otrzymać nagrodę. U starszych dzieci, młodzieży najczęściej używamy już nagrody społecznej jak pochwała, czy też udział w jakiejś aktywności (np. wspólna gra). Czasem spotykam się z opinią, że są dzieci, które nie reagują na nagrody. Z doświadczenia wiem, że dzieje się tak niezmiernie rzadko. Większość dzieci (również dzieci autystyczne), ma swoje zainteresowania, upodobania i tu należy szukać nagrody. Im szerszym wachlarzem nagród dysponujemy tym łatwiej wpływać nam na zachowanie dziecka. Należy dodać, dobra relacja z dzieckiem sprawi, że szybciej przejdziemy od nagród bezpośrednich do społecznych.
Nagrody, zawsze działają lepiej, niż kary. Jedyną, dobrą karą jest brak nagrody.
W niektórych środowiskach uważa się, że tradycyjne metody wychowania oparte na karach, nagrodach i autorytecie rodzica sprawdzają się najlepiej. Kary, częstokroć wzbudzają jednak opór dziecka. Nawet, jeżeli wpływają na jego zachowanie, to budują jedynie motywację zewnętrzną (chęć uniknięcia kary). Kary, stosowane często, psują relację z dzieckiem, które staje się uparte i coraz częściej buntuje się przeciwko ustanawianym w domu wymaganiom.
Od wczesnych lat życia warto uczyć dzieci wartości. Tak jak we wszystkich działaniach rodziców ważna jest tutaj spójność. Takie wartości jak: rodzina, przyjaźń, miłość, prawdomówność, zdrowie, zdobywanie umiejętności mogą być przekazywane dziecku poprzez czytanie bajek, opowieści, omawianie sytuacji z życia, wzmacnianie zachowań, które się z nimi wiążą. Ważne jest by rodzice w swoim codziennym postępowaniem świadczyli, że sami owe wartości wyznają i są im wierni. Rodzic, który co innego mówi, a co innego robi, staje się niewiarygodny. Dziecko uczy się w ten sposób, że wartości stosujemy, bądź nie w zależności od sytuacji, czy własnej wygody. A potem dziwimy się, gdy przyłapujemy dziecko na kłamstwie.
Rodzic jest dla dziecka pierwszym i najważniejszym modelem (o ile oczywiście stale jest obecny w jego otoczeniu). To od niego dziecko zaczyna uczyć się społecznych zachowań. Potomek, uczy się ich poprzez obserwację zachowania opiekuna, przyjmuje te zachowania, które przynoszą osiągane efekty. Jeśli, na przykład krzyk jednego rodzica na drugiego przynosi pożądane efekty dziecko również może go zacząć stosować.
Poszukując przyczyn zachowania dziecka należy wziąć to pod uwagę, jak postępują inni w jego otoczeniu (zwłaszcza osoby znaczące takie jak ojciec, matka, ale też dziadek, czy babcia, jeśli są stale w otoczeniu dziecka). Wnikliwymi obserwatorami zachowania domowników są zwłaszcza dzieci w wieku przedszkolnym lub wczesnoszkolnym. Starsze dzieci obserwują i naśladują również zachowania rówieśników.
Podobne reguły jak w przypadku wartości dotyczą wprowadzania zasad. Dobrze, gdy dziecko zna oczekiwania rodzica, wie, co mu wolno, a czego robić nie może.
Kiedy zacząć wprowadzanie reguł? Im szybciej tym lepiej!
Dla dziecka w wieku przedszkolnym rodzic jest autorytetem, w wieku wczesnoszkolnym autorytetem może być nauczyciel, w okresie dorastania najważniejsi stają się rówieśnicy. Raz przyswojone zasady są w dziecku i często chronią je potem przed niebezpieczeństwami. Konsekwentni we wprowadzaniu zasad, powinni być nie tylko rodzice, ale i dziadkowie, jeśli są w stale obecni w otoczeniu dziecka. Wiadomo, że w takich sytuacjach nie jest łatwo o wspólną wizję. To jednak rodzice odpowiadają za właściwe wychowanie dziecka. To oni będą później zderzać się z trudnościami, jeśli konsekwencji zabraknie. Pojawiają się opinie, że dzieci niepełnosprawne częściej nie przestrzegają reguł, zasad. Nie jest to prawda. Mogą być sytuacje, w których dzieci takie nie rozumieją jakiejś reguły, lub jest ona niedostosowana do ich niepełnosprawności np., kiedy karzemy siedzieć spokojnie przy gościach dziecku nadpobudliwemu psychoruchowo. Warto dokładanie wyjaśnić, o co nam chodzi podać przykłady zachowań związanych z zasadami i dostosować je do niepełnosprawności dziecka.
Mówi się, że dziecko jest też odbiciem tego, co dzieje się w związku. Emocje z otoczenia rodzinnego przenoszą się na potomstwo. Ludzie dobierają się, z różną skutecznością. Są lepiej lub gorzej do siebie dopasowani.
Na przestrzeni życia związki ewaluują, a konflikty pojawiają się w większości z nich. Dziecko (zwłaszcza w młodszym wieku) obserwując to wszystko, nie wie, co o tym myśleć. W ostrych fazach konfliktów w rodzinie może mieć zakłócone poczucie bezpieczeństwa. To z kolei może skutkować brakiem odporności emocjonalnej. Inaczej dzieje się, gdy rodzice nie wchodząc w szczegóły konfliktu tłumaczą dziecku, że jest on stanem przejściowym, a miłość nadal jest obecna. Potomek, który wie, że za chwilę wszystko wróci do normy czuje się bezpiecznie. Trudno wykazać to sytuacjach przedłużającego się sporu. W sytuacjach konfliktowych, warto zadać sobie pytanie- Na czym zależy mi na dłużą metę? Czy na udowadnianiu swoich racji, postawieniu na swoim? Czy na udanym małżeństwie i życiu rodzinnym, w którym wszyscy są szczęśliwi? By to ostatnie było możliwe konieczne jest czasem pójście na kompromis, ustępstwo w imię dobra całej rodziny.
Podsumowując wychowanie dzieci jest długotrwałym, złożonym procesem, w którym osiągamy sukcesy bądź porażki. To, jaki efekt końcowy osiągniemy zależy od tego, jak wcześniej postępujemy. Im więcej włożymy pracy, tym bardziej będziemy zadowoleni z jej efektów. Warto by rodzice wiedzieli i realnie stawiali przed swoim dzieckiem cele. Ustalali jasne reguły, których sami konsekwentnie będą przestrzegać. W ustalaniu zasad rodzice powinni być możliwie spójni. Ponadto przez cały czas, warto dbać o relacje z dzieckiem, spędzać z nim czas, dostrzegać sukcesy, nawet te najmniejsze. Wtedy łatwiej będzie nam pokonywać codzienne trudności.

Opracował Jacek Mituta psycholog szkolny 

Na podstawie:
J. Belzyt „ Niepełnosprawność- Edukacja- Dorosłość", Impuls, Kraków 2012
M. Ziemska „Postawy rodzicielskie", Wiedza Powszechna, Warszawa 2009